Zmęczeni miłosierdziem- streszczenie

W rozpoczęcie rekolekcji wprowadziła nas Matka Bolesna. Też  niesamowite, iż to właśnie Ona rozpoczęła ten czas.



Kilka urywków z kazania ks. Huberta:

  • Miłosierdziem i miłością można się zmęczyć. Miłość wszystko przetrzyma, ale można się nią zmęczyć. I wszyscy tego doświadczamy. Potrzeba odpoczynku w byciu przy drugim człowieku. Chcemy prosić w tym czasie o moc, o Bożą moc. 
  • Ja jestem tym człowiekiem, któremu nie coś, ale Ktoś nie pozwala przejść obojętnie koło drugiego człowieka, nie pozwala minąć. Jest Ktoś, Kto każe mi się zatrzymać. JP 2 w adhortacji " Salvifici doloris" pisze, iż bliźnim jest ten, kto potrafi się zatrzymać przy potrzebie drugiego człowieka. A więc- jestem bliźnim. Dziękuję Ci Boże za wrażliwość serca, dziękuję Ci Boże za współczucie, które rodzi się we mnie na widok niedoli, na widok ludzkich potrzeb. Dalej JP2 pisze w tej samej adhortacji: "Człowiek nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego." Dzisiaj ludzie na różny sposób okazują miłosierdzie- poprzez smsa, przez grosz rzucony do puszki. Czy to starczy? Mi nie. Potrzeba potencjału dobra, potencjału miłości. Trzeba złożyć siebie na ofiarę. I to też męczy, też musi kosztować. Świat ludzkich potrzeb przyzywa nieustannie inny świat- świat ludzkich wartości, świat czyniący miłosierdzie. To kosztuje. Miłość kosztuje. Tylko zło jest niezmordowane! Nieraz niosę brzemię drugiego człowieka. Potrzeba wierności w tej drodze i to nie jest łatwe. Drodzy zmęczeni miłosierdziem odpocznijcie nieco. 

SOBOTA- konferencja I
Ze zmęczeniem idzie zniechęcenie, idzie smutek; a za nim niepokój, poczucie zagrożenia, obawa o depresję. Człowiek zaczyna walczyć ze smutkiem- Precz smutku! Niejednokrotnie to uczucie nie jest zrozumiane, także przez duchownych. A więc człowiek siłowo próbuje je zwalczyć, nieraz sięga po alkohol, sięga po luz moralny, próbuje zwiększyć ilość dB w życiu. Najczęściej kończy się to jeszcze większym smutkiem. Nikt nie jest wyłączony z kręgu ludzi, których dotyka smutek. Także Jezusa dotykał: "Smutna jest moja dusza aż do śmierci." Czasem gramy przez cały dzień- biegamy, angażujemy się, a w nocy ... wyjemy w poduszkę. 
Pozwólmy sobie na smutek, niech on się wylewa. W nim idźmy do tych, od których przyjaźń możemy otrzymać- przyjaciel, kierownik duchowy terapeuta, spowiednik. I my pełniący miłosierdzie mamy prawo do drugiego człowieka!
Od samego początku naszego życia coś tracimy. Ale wielkim smutkiem jest stracenie siebie, które tak często przychodzi niespostrzeżenie. Co to znaczy? Poświęcić siebie, swoje potrzeby i ... zapomnieć o sobie. Potem tracimy ducha i rodzi się zgorzknienie. Fatalny jest taki widok apostoła miłości. Trzeba mieć odwagę zobaczyć siebie w świetle prawdy, trzeba zobaczyć swój smutek, trzeba przeżyć własne oczyszczenie, katharsis, wypłakać smutek aż do ostatniej łzy. Trzeba ranę smutku oczyścić, zawiązać- daj jej czas. I tu potrzeba dialogu, relacji z drugim człowiekiem. 
Do posługi miłosierdzia naprawdę Bóg sobie wybiera ludzi. To powołanie do bycia  z drugim jest szczególnym zadaniem i On wyposaża na drogę. Bóg jest z tymi, którzy idą w posługę. Panie Boże Ty mnie prowadź, Ty ukaż drogę. Ty jesteś moją mocą, moją siłą. Amen


Konferencja II
Jak przeciwdziałać naszemu smutkowi, naszemu zmęczeniu?
Przede wszystkim, trzeba mieć świadomość misji, świadomość powołania od Niego. A skoro On powołał, On wyposaża na drogę. Nie powołał nas do pracy z przedmiotami, rzeczami, ale do pracy z ludźmi. Obdarzył nas zaufaniem, że nie popsujemy tego. Dał nam odpowiedzialność za drugiego człowieka, za jego życie, za jego wiarę. A życie to Boży dar; Boży dar i zadanie dla każdego z nas. Nie możemy pójść za tym, iż życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.
Czasem w tym zmęczeniu pojawia się myśl- Panie może zajmę się czymś innym- kwiatkami, samochodami, budowlanką? Może i się zajmę, ale czy naprawdę to mam robić? Czy naprawdę taka ma być moja droga?
Wiara musi być dynamiczna. Śledząc nasze ludzkie historie widzimy iż najczęściej wzrastała ona przy drugim człowieku. Bo... byłem głodny, spragniony, nagi etc. Właśnie w drugim człowieku doświadczamy Jezusa. A kiedy przyjdzie za duże zmęczenie On mówi do nas- Przyjdź! Przyjdź zmęczony i utrudzony! Przyjdź! Czekam! I jedno pewne- tego, kto do Mnie przychodzi nie oddalę od siebie. Czasem spina nas to przychodzenie do Niego. Bo co mam powiedzieć? Jakich argumentów użyć? Nie muszę nic. Mam pozwolić dać się kochać i tylko tyle, albo aż tyle.


Wprowadzenie do medytacji na niedzielę

Chciałbym, aby jutrzejsza medytacja miała charakter paschalny- dot. męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa.

Niech kanwą będzie Iz 53
Chciałbym, abyśmy rozpoczęli od kontemplacji męki Chrystusa. Przejdźmy medytacyjnie razem z Nim od pałacu Kajfasza aż na Kalwarię. Wpatrujmy się w Krzyż. Przeżyć to misterium, patrząc na efekt końcowy, zobaczyć sens Jego Krzyża. Rzeczywistość Krzyża to nasze dzieło, dzieło ludzkiego grzechu i ludzkiej nieprawości. Dzisiaj często ludzie sobie lekceważą grzech. Dlatego trzeba patrzeć na te belki, aby zobaczyć jak wielkiej ofiary wymagałem, wymagałam.
Złączmy i nasze boleści z Jego boleściami. Powiedzmy o tym, o cierpieniach tych, których znamy, którym służymy. Niech wsparciem będzie 2 Kor 4, 10 oraz Ga 2, 19-20. Przez cierpienie, przez boleść łączę się w sposób szczególny z Chrystusem, mogę powiedzieć- teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus.
Idźmy dalej do tajemnicy zmartwychwstania Jezusa. Męka śmierć są tylko drogą, które wiodą nas do zmartwychwstania. Skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, aby mieć z Nim udział w chwale.




Niedziela- kazanie
" Zraniona miłość"- ile to mamy takich historii w naszym życiu? Chciałbym abyście zobaczyli jeden przykład ekstremalnej miłości, najbardziej zranionej miłości. Chcę abyście spojrzeli na krzyż. Jaki człowiek potrafi być podły! Za wszystkie cuda, wskrzeszenia, za całe dobro- człowiek potrafi ukrzyżować, zranić miłość. Co ona mówi? Jak reaguje ta która jest cierpliwa, łagodna; ta która wszystko znosi, wszystko przetrzyma? Reakcja jest wprost fenomenalna. Jezus z krzyża mówi : Ojcze przebacz, bo nie wiedzą co czynią. Ta zraniona miłość woła o miłosierdzie, nie wyklina. Dzisiaj Jezus zachęca nas abyśmy tak samo postępowali, aby nasze serca były przepełnione miłosierdziem. Popatrzmy w głębinę naszych serc. One są przepełnione miłością, są czyste. Ale może w tej naszej głębi jest jakaś rana, która się sączy zapamiętaniem, gniewem, nienawiścią. Jest dzisiaj okazja aby tę ranę przewiązać, oczyścić ją przez przebaczenie. Nie udawajmy, że się nic nie stało. Nie- przywołajmy właśnie to zranienie na pamięć. Przywołajmy tych ludzi, którzy nas zranili, skrzywdzili. Przebaczenie nie jest łatwe, ale jest możliwe. Nieraz myślimy że łatwiej udawać, że się nic nie stało. Możesz przebaczyć! Jeżeli byłoby to niemożliwe- Jezus by tego nie oczekiwał. Nie zapamiętujmy się w gniewie, nie mówmy- nie przebaczę, nie zapomnę. Muszę oddać ranę działaniu Boga, wtedy przebaczenie będzie możliwe. Przebaczyć z serca to nie zapomnieć, to nie wpadać drugiemu człowiekowi w ramiona. Przebaczyć to powiedzieć drugiemu- nie chcę Twojego zła, nie chcę Twojego nieszczęścia, nie chcę aby ci się coś złego stało. CHCĘ Twojego dobra. Jezusowi zależy na tym, aby w sercu nie było rany, która się sączy i może zatruć ludzkie serce. Skąd wojny, skąd terroryzm? Gdzie jest źródło tego? Właśnie w sercu ogarniętym nienawiścią, w sercu które nie potrafi wybaczyć. Początek świata zaczyna się od ludzkiego serca, serca wolnego od nienawiści, wolnego od gniewu. Amen

Konferencja wyprowadzająca, versus wystrzeliwująca
Tak miał nas ten czas wystrzelić do naszej codzienności, do tych z którymi jesteśmy; ma nas wystrzelić  przemienionych. Lubie to porównanie do góry Tabor. Ci uczniowie, którzy schodzili z góry nie byli już tacy sami. Mamy być przemienieni doświadczeniem miłości Jezusa. I to mamy zanieść do naszych środowisk, do tych miejsc, które wcale nie będą przemienione. My mamy być przemienieni Jezusem.
Do mnie ten temat "Zmęczeni miłosierdziem" bardzo przemówił. Można być zmęczonym miłosierdziem i wcale nie jest to ujma, dyshonor. Miłość się męczy! I ważne jest to, że ten temat rekolekcji podkreślił ludzki aspekt miłosierdzia. W Kościele jak wybrzmiewa miłosierdzie to brzmi to b. patetycznie. Wszyscy klaskali w dłonie w Roku Miłosierdzia. Konfesjonały będą pękać, będzie się działo,a co zrobił Papież Franciszek- wskazał na miłosiernego samarytanina- na prawdę, która jest i Boża i ludzka. Ludzki aspekt miłosierdzia jest ważny i z nim wiążą się ludzkie słabości, ludzkie zmęczenie. JP2- papież miłosierdzia wyraźnie powiedział iż ratunkiem dla świata jest miłosierdzie. Chwała wam za to, że wy zmęczeni miłosierdziem przyjechaliście tutaj odpocząć i popatrzeć na to co robicie- oczami Bożymi. Proszę was, abyście zawsze z waszym smutkiem, utrudzeniem szli do Pana Boga. Niech Eucharystia, modlitwa, Pismo Święte będą dla was położeniem głowy, odejściem od tego co codzienne. Zawsze możemy korzystać z chrześcijańskich źródeł.
Zmęczeni miłosierdziem- można bo działa się w pojedynkę, bo jest zauważalna znieczulica, bo są ci którzy widzą tylko własny nos. Nieraz trzeba się eksploatować do granic. Dar z siebie, świadectwo w waszych środowiskach. Ludzie mają wyostrzony wzrok i też zauważą człowieka, który podchodzi z sercem. Takich świadków nam trzeba dla społeczeństwa, które zamyka się same w sobie. Potrzeba otwarcia na drugiego człowieka. To bycie jest na wagę złota. Nie straćcie nigdy człowieka sprzed oczu. Niech on będzie waszą pasją! Dla nas chrześcijan- to człowiek ma być pasją! Nie tylko mamy wzrastać w poznaniu Jezusa, ale mamy wzrastać w poznaniu drugiego człowieka. Jest on istotą niezgłębioną. Wcale nie trzeba studiować psychologii. Wystarczy wrażliwość, spojrzenie w serce, głębokie oczy. Poznajemy będąc blisko drugiego, tworząc relacje. I trzeba mieć odwagę, aby napełniać się i dawać miłosierdzie! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.


Deo gratias!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ś.P. S.M.Rafaela Małgorzata Mandok- pogrzeb

Plan rekolekcji w ciszy na 2018/2019 rok